Zespół muzyczny "Bawoły" - Szmulki

 Statystyki
Przejdź do treści

Menu główne:

Wspomnienia Wojtka Pałasza o zespole muzycznym "Bawoły"
Przesyłam kilka zachowanych fotek „słynnego” zespołu bigbitowego „Bawoły”. Zaczęliśmy naszą działalność w 1961r. pod patronatem 12 WDH, która działała w naszej byłej szkole /126-tej - mój dopisek/. W ten sposób mieliśmy zapewnione miejsce na próby i dostęp do instrumentów (fortepian, perkusja) Przygotowanie muzyczne mieliśmy na poziomie podstawowym, ale zapał wielki.
Na stałe graliśmy w młodzieżowym klubie „Spotkanie” na Żoliborzu. Graliśmy na różnych imprezach szkolnych (takich jak studniówki) w Warszawie.
Teraz się chwalę – zagraliśmy jeden raz na wielkiej scenie Sali Kongresowej. W 1962 r. wyjechaliśmy z Hufcem Praskim na obóz harcerski, jako zastęp harcerski do Mrzeżyna. Byliśmy jedynym  zespołem muzycznym w okolicy, dookoła ośrodki wypoczynkowe. Graliśmy więc prawie codziennie, wracając do obozu po północy. Rano druhny przynosiły śniadanko do łóżka, potem próba na plaży nad morzem, a wieczorem granie. W ten sposób zbieraliśmy pieniądze na wymarzoną gitarę m-ki „Jolana” i wzmacniacz. Zdjęcia które przesłałem, pochodzą z występu, chyba z okazji 1-maja, który się odbył w znanej Ci Sali gimnastycznej szkoły 126-tej.
Muszę wspomnieć o jeszcze jednym członku zespołu. Jest nim Jurek Piekarski, który w pewnym momencie zastąpił na perkusji Witka Lipińskiego. Próby naszego zespołu odbywały się w sali, która znajdowała się w narożniku szkoły u zbiegu ulic Otwockiej i Łochowskiej, we wtorki i czwartki. Po pewnym czasie zauważyliśmy, że pod naszymi oknami, w czasie prób zbierały się grupki młodzieży.  Niektórzy próbowali tańczyć. Ze strony szkoły i harcerstwa miał nad nami pieczę przedwojenny harcmistrz druh Wyrobek. Wszyscy na niego mówili - Wujcio. Przychodził do nas, postał przez chwilę i wychodził. Pewnie nie gustował  w naszej muzyce i wolał bardziej kameralne dźwięki. Inspiracje dla naszego repertuaru poszukiwaliśmy na pocztówkach dźwiękowych, które były katowane do ostateczności, w poszukiwaniu linii melodycznej i tekstu. Były to utwory takich zespołów jak: The Shadows z Cliffem Richardem, The Animals, Bill Halley, Paul Anka, Neil Sedaka, czy oczywiście - The Beatles, a także Rolling Stones.   Mieliśmy też swoje kompozycje z lepszym lub gorszym rezultatem.
W tamtych czasach tylko nieliczne, najsławniejsze zespoły posiadały gitary tzw. dechy - bez pudła rezonansowego. My graliśmy na gitarach akustycznych z zamontowanymi przystawkami dla wzmocnienia dźwięku (co widać na zdjęciach). Jedynie Czesio Sokołowski - tzw. gitarzysta solowy dostąpił zaszczytu grania na czeskiej Jolanie po trwających ponad rok próbach zebrania pieniędzy na jej kupno. Pewnym rozwiązaniem była próba zbudowania "dechy" poprzez połączenie gryfu z mocno już sfatygowanego instrumentu z wyciętą w finezyjny kształt deską pomalowaną na kolor biały i czarny oraz uzbrojoną w zwykłą, dostępną w sklepach muzycznych przystawką elektryczną. Niestety, instrument ten nie zdał egzaminu, ponieważ nie zostały uwzględnione naprężenia powstające wskutek naciągu strun.
W 1963 roku zaproszono nas na przesłuchanie do powstającego kabaretu przy Związku Zawodowym Prac. Handlu i Spółdzielczości „PARAGON”. Dzięki p. Gawdzikowi byliśmy już oswojeni ze sceną i niektórzy z nas bez problemu rozpoczęli tam „karierę estradową”. Ale to już następna historia.



Skład naszego zespołu:
Krzysztof Bachorzewski – fortepian, kierownik muzyczny
,
Czesław Sokołowski – gitara
,
Andrzej Gocan – gitara
,
Wojtek Pałasz – gitara,
Witek Lipiński, Tomek Biesiadecki – perkusja
,
Andrzej Pałasz – vocal

Jurek Piekarski - perkusja

Darmowy licznik odwiedzin
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego